czwartek, 16 sierpnia 2012

Nokia N8 i I Bieg Nowej Wsi - 4 km

15 sierpnia 2012 r. wystartowałem razem z Piotrkiem (czyli kolegą rolkowo-biegowym) w zawodach o nazwie "I Bieg Nowej Wsi". Nowych Wsi jest w Polsce kilka, ale w tym przypadku chodzi o miejscowość położoną w województwie śląskim, w okolicach Psar. Co ciekawe, biuro zawodów biegowych mieściło się w szkole im. Janusza Kusocińskiego.


Bieg rozgrywany był na stosunkowo krótkim dystansie, bo wynoszącym zaledwie 4 km. Lubię takie "sprinty", to dla mnie przyjemna odskocznia od typowych dla tego sezonu licznych zawodów na rolkach na dystansie maratonu czy też biegowych "dziesiątek" i półmaratonów.



Słońce świeciło mocno, temperatura więc była wysoka, a do tego jeszcze brak wiatru. Warunki zatem trudne, do tego nietypowy profil trasy - w zasadzie bez płaskich odcinków. Początek w dół, nawrót, ostro pod górę, nawrót i zbieg do mety. Na szczęście to tylko 4 km. Im krótszy bieg tym ważniejsza rozgrzewka, więc tym razem z niej nie rezygnowałem (przy dłuższych dystansach w zasadzie jej nie wykonuję). Po serii ćwiczeń przeszliśmy z Piotrkiem do biegu, choć tego elementu rozgrzewki szczególnie unikam, bo nie lubię marnować energii. Tym razem postanowiłem zaryzykować, choć cały czas miałem nieprzyjemne uczucie, że tracę w ten sposób cenne siły - zwłaszcza, że w ramach tejże rozgrzewki przebiegliśmy aż 1 km, czyli 1/4 dystansu.

Na starcie zgromadziło się ponad sto osób. Ustawiłem się grzecznie w połowie stawki z narastającym zdziwieniem obserwując nerwowe przepychanki części zawodników dość mocno przesuwających się do pierwszych rzędów. Nie trzeba być wielkim specjalistą w dziedzinie biegów, aby ocenić, że osoba z ok. 30-kg nadwagą raczej nie ma szans na uplasowanie się na podium. Skąd zatem ten upór w zajmowaniu miejsc z przodu? Dla mnie to po prostu niepojęte.



I w końcu start. Trasa początkowo opadała w dół. Wystartowałem dość ostro, narzucając sobie od razu mocne tempo pogoni za czołówką i przebijając się przez powolnych biegaczy z pierwszych rzędów. Już po odcinku pierwszych 200 metrów naszły mnie wątpliwości czy aby nie przesadziłem z szybkością, jednak ponieważ w ślad za nimi nie było żadnych innych niepokojących sygnałów od moich nóg więc postanowiłem nie zwalniać. Wykorzystałem spadek trasy do końca czyli do ok. 500 m do punktu zawracania i dopiero tutaj nieco wyhamowałem prędkość. Zaraz po nawrocie mogłem zobaczyć jak wiele jeszcze osób biegnie pierwszy odcinek, co było dla mnie naprawdę sporym zaskoczeniem. Tak, zdecydowanie byłem w czołówce.

Przede mną był kilometrowy odcinek trasy pod górę. Niemal wszyscy wokół słabli, mnie zresztą również nieco "przydusiło". W połowie tego odcinka (czyli jednocześnie w połowie całej trasy) czołówka mocno się rozciągnęła, a ja bardzo powoli wyprzedziłem kilka osób. Było ciężko, ale wciąż powtarzałem sobie w myślach "byle do szczytu, później będzie łatwiej". Koniec prostej, powrotny nawrót a potem 500 m w dół do linii startu/mety. I znowu przyspieszyłem - bardziej po to, aby bezpiecznie utrzymać swoje miejsce, niż aby gonić biegnących przede mną (odległość była moim zdaniem zbyt duża). I tak aż do mety, piekielnie szybko, na krawędzi możliwości. Meta, medal, woda. Stojąc tam z lekkim niedowierzaniem długo jeszcze patrzyłem na ciągnący się szpaler biegaczy zmierzających do linii finiszu (wśród nich był też Piotrek).





Z biegu byłem nawet zadowolony. Raczej rozsądnie rozłożyłem siły, nie dałem się ponieść emocjom na starcie, przez znaczą część dystansu trzymałem się tuż za czołówką i ostatecznie zająłem całkiem dobre miejsce - na blisko 140 startujących wyprzedziłem ponad setkę.


Były to pierwsze, pionierskie zawody w Nowej Wsi i naprawdę wypadły świetne. Organizatorzy w ramach promocji biegu nie pobierali żadnych opłat startowych, a mimo to każdy uczestnik otrzymał medal, wodę i ciepły posiłek. Brawo!

Jeśli tylko będę mógł to na pewno przyjadę w przyszłym sezonie. I namówię kogo tylko się da! ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...